
Polski pawilon na 61. Międzynarodowej Wystawie Sztuki w Wenecji nie buduje napięcia przez monumentalny gest, hałas skandalu ani narodową autopromocję. Jego siła leży gdzie indziej: w uważnym słuchaniu, w pracy z ciałem, w przesunięciu granicy między językiem, obrazem i dźwiękiem. Bogna Burska i Daniel Kotowski przygotowali projekt „Liquid Tongues”, który dotyka jednego z najważniejszych pytań współczesnej kultury: kto ma prawo mówić, kto jest słyszany, a czyj język zostaje uznany za niewygodny, obcy albo zbyt cichy.
To właśnie dlatego polska prezentacja w Wenecji ma szansę stać się jednym z najważniejszych wydarzeń artystycznych 2026 roku. Nie dlatego, że próbuje krzyczeć najgłośniej, lecz dlatego, że zmienia sposób odbioru. W centrum nie stoi zwykła opowieść o komunikacji, ale doświadczenie, w którym głos może być ruchem, znak może mieć ciężar dźwięku, a podwodne środowisko staje się przestrzenią odzyskiwania utraconych lub marginalizowanych języków.
Projekt, który nie chce być tylko wystawą
„Liquid Tongues” to instalacja audiowizualna przygotowana przez Bognę Burską i Daniela Kotowskiego dla polskiego pawilonu w Giardini. Oficjalny opis projektu wskazuje, że artyści pracują z alternatywnymi sposobami komunikacji inspirowanymi życiem więcej-niż-ludzkim, a ważną częścią realizacji jest Chór w Ruchu złożony z osób słyszących i Głuchych. W projekcie pojawiają się interpretacje kodów komunikacyjnych i pieśni wielorybów, wykonywane w języku fonicznym oraz w międzynarodowym języku migowym.
To nie jest wystawa, którą da się sprowadzić do jednego efektownego kadru. Jej konstrukcja opiera się na obrazie, choreografii, dźwięku, falach akustycznych i cielesnym doświadczeniu widza. W ten sposób polski pawilon przesuwa się z obszaru oglądania w stronę uczestnictwa. Odbiorca nie tylko patrzy na sztukę, ale zostaje wciągnięty w sytuację, w której musi inaczej ustawić własne zmysły.
Ważne jest także to, że Burska i Kotowski nie traktują języka jako neutralnego narzędzia. Język zawsze niesie za sobą hierarchię: ktoś mówi płynnie, ktoś potrzebuje tłumaczenia, ktoś zostaje zepchnięty na margines, bo jego forma komunikacji nie pasuje do dominującego porządku. W „Liquid Tongues” ta hierarchia zostaje rozchwiana. Pod wodą głos słyszących traci stabilność, a język migowy zachowuje zdolność przekazu. To proste odwrócenie sytuacji ma ogromną siłę symboliczną.
Właśnie dlatego projekt działa szerzej niż typowa prezentacja narodowa. Polski pawilon nie próbuje odpowiadać na pytanie, czym jest „polskość” w sztuce, lecz pokazuje, że doświadczenie komunikacji jest zawsze polityczne, społeczne i zmysłowe. To sprawia, że ekspozycja wychodzi poza granice lokalnej narracji i trafia w jedną z najostrzejszych debat współczesności: jak tworzyć wspólnotę, jeśli nie wszyscy mówią tym samym językiem i nie wszyscy są słuchani na równych prawach.
Woda jako przestrzeń zmiany znaczeń
Najmocniejszym gestem polskiego pawilonu jest przeniesienie komunikacji do wody. Nie chodzi tu wyłącznie o efekt wizualny, choć podwodne zdjęcia same w sobie mają duży potencjał poetycki. Woda zmienia zasady odbioru: inaczej układa ciało, spowalnia ruch, zniekształca dźwięk, przestawia relację między tym, co słyszalne, i tym, co widzialne. W takim środowisku język foniczny przestaje być oczywistym centrum.
Według relacji „The Art Newspaper” duża część materiału została nagrana pod wodą w warszawskim basenie, a praca z Chórem w Ruchu obejmowała zarówno osoby słyszące, jak i Głuche. Artyści podkreślali, że filmowanie w wodzie wymagało wielu prób, ponieważ zmieniały się optyka, sposób poruszania i warunki komunikacji.
Ten wybór ma znaczenie nie tylko techniczne, ale też głęboko artystyczne. Woda działa jak medium, które zawiesza codzienne przyzwyczajenia. Słyszący nie mogą już polegać na głosie tak swobodnie jak na lądzie, a osoby Głuche zyskują przestrzeń, w której komunikacja wizualna i ruchowa nie jest dodatkiem, lecz pełnoprawnym systemem porozumiewania się. Pawilon nie opowiada więc o inkluzywności w sposób deklaratywny. On ją organizuje w samej strukturze doświadczenia.
W takim ujęciu woda staje się miejscem sprawiedliwszego podziału uwagi. To, co zwykle uchodzi za „brak” albo „ograniczenie”, zaczyna ujawniać własną siłę. Projekt odwołuje się do pojęcia Deaf Gain, które rozumie głuchotę nie jako stratę, ale jako odrębną kulturę, tożsamość i źródło innych sposobów poznawania świata. Oficjalny opis polskiej prezentacji wyraźnie wskazuje, że ta idea jest jednym z ważnych punktów instalacji.
Dzięki temu „Liquid Tongues” unika prostego moralizowania. Nie mówi widzowi, że powinien być bardziej wrażliwy. Zamiast tego stawia go w sytuacji, w której dotychczasowa pewność zaczyna się kruszyć. Kiedy głos traci przewagę, ciało, gest i spojrzenie zaczynają mówić pełniej. To właśnie w takim przesunięciu rodzi się prawdziwa intensywność projektu.
Wieloryby, utracone języki i czułość wobec świata
Jednym z najbardziej poruszających elementów „Liquid Tongues” jest obecność wielorybów. Ich pieśni nie są użyte jako egzotyczny motyw dekoracyjny, lecz jako punkt wyjścia do namysłu nad kulturami, które istnieją poza ludzkim centrum. Oficjalny opis projektu przywołuje legendarne nagrania Rogera Payne’a „Songs of the Humpback Whale” z 1970 roku, które pomogły zmienić społeczne postrzeganie wielorybów i wsparły działania na rzecz ich ochrony.
To ważny trop, bo projekt Burskiej i Kotowskiego nie ogranicza się do relacji między słyszącymi i Głuchymi. Artyści rozszerzają pole komunikacji także na inne gatunki, inne środowiska, inne formy inteligencji. Wielorybie pieśni pokazują, że język nie musi przypominać ludzkiej mowy, aby był złożony, bogaty i znaczący. W tym sensie polski pawilon wpisuje się w jedną z najważniejszych tendencji współczesnej sztuki: odchodzenie od człowieka jako jedynego miernika świata.
W projekcie powracają też wątki strat i rekonstrukcji. Pojawia się pamięć o językach marginalizowanych, kulturach wypieranych, systemach porozumiewania się niszczonych przez przemoc kolonialną lub dominujące modele edukacji. Instalacja nie zamienia tych tematów w suchą lekcję historii. Raczej pokazuje, że każdy utracony język oznacza utratę sposobu widzenia rzeczywistości. Kiedy znika język, znika także pewien rytm świata, określona pamięć ciała, osobna wrażliwość.
Siła „Liquid Tongues” polega na tym, że projekt łączy kilka poziomów bez rozpadania się na zbiór osobnych tematów. Wieloryby, język migowy, praca chóru, podwodne nagrania, ruch ciał i fale akustyczne tworzą jeden układ. Każdy element wzmacnia pytanie o to, czy naprawdę umiemy słuchać tego, co nie mówi naszym językiem.
W tym miejscu polski pawilon wyróżnia się na tle wielu dużych wydarzeń artystycznych. W świecie, w którym sztuka często konkuruje skalą, kosztownością produkcji i natychmiastowym efektem wizualnym, „Liquid Tongues” proponuje inny rodzaj siły. To projekt oparty na czułości, ale nie sentymentalny. Jest delikatny, lecz nie słaby. Wymaga skupienia, a jednocześnie dotyka spraw bardzo konkretnych: widzialności, wykluczenia, przemocy języka i prawa do własnego sposobu istnienia.
Dlaczego ten pawilon może stać się wydarzeniem roku
Weneckie Biennale jest przestrzenią, w której co dwa lata wiele państw próbuje opowiedzieć o sobie poprzez sztukę. Część pawilonów stawia na efekt, część na polityczny komentarz, część na prezentację uznanych nazwisk. Polski pawilon w 2026 roku ma inną przewagę: jego temat jest jednocześnie aktualny, uniwersalny i bardzo precyzyjnie przełożony na formę.
Nie wystarczy powiedzieć, że „Liquid Tongues” opowiada o komunikacji. To raczej projekt o tym, jak komunikacja może zostać odebrana, przywrócona albo wynaleziona na nowo. Właśnie ta wielowarstwowość sprawia, że pawilon może mocno rezonować nie tylko w środowisku sztuki współczesnej, ale też wśród osób zainteresowanych kulturą Głuchych, ekologią, teorią języka, choreografią, filmem eksperymentalnym i nowymi formami wspólnotowości.
Przed porównaniem najważniejszych elementów warto zobaczyć, jak wiele różnych porządków spotyka się w jednej instalacji. Każdy z nich mógłby być osobnym tematem wystawy, lecz tutaj pracują razem, wzmacniając główną ideę projektu.
| Element projektu | Znaczenie dla odbioru | Dlaczego wzmacnia rangę pawilonu |
|---|---|---|
| Chór w Ruchu | Łączy osoby słyszące i Głuche w jednej pracy performatywnej | Pokazuje komunikację jako wspólne działanie, a nie wyłącznie przekaz słowny |
| Podwodne nagrania | Zmieniają relację między głosem, ruchem i widzeniem | Odwracają codzienne hierarchie zmysłów i języków |
| Pieśni wielorybów | Otwierają projekt na komunikację więcej-niż-ludzką | Wprowadzają perspektywę ekologiczną bez publicystycznego uproszczenia |
| Język migowy i International Sign | Uznają wizualno-przestrzenne formy mowy za pełnoprawne języki | Przesuwają uwagę z „braku słuchu” na bogactwo kultury Głuchych |
| Warstwa dźwiękowa i akustyczna | Działa na ciało widza, nie tylko na intelekt | Buduje doświadczenie instalacji jako fizyczne, zanurzeniowe i pamiętane po wyjściu |
| Kuratorska praca z czułością i stratą | Łączy osobiste, społeczne i ekologiczne opowieści | Pozwala uniknąć prostego manifestu i tworzy wieloznaczną narrację |
Tak zestawione elementy pokazują, że siła pawilonu nie wynika z jednego efektu, lecz z konsekwentnej konstrukcji. Obraz, dźwięk, ruch i temat nie są dodatkami do koncepcji, ale jej równorzędnymi nośnikami. Dzięki temu „Liquid Tongues” ma szansę działać na różnych widzów w różny sposób: jedni zapamiętają jego zmysłowość, inni polityczny wymiar języka, jeszcze inni pytanie o granice ludzkiej komunikacji.
Właśnie taka wielopiętrowość często decyduje o znaczeniu wydarzenia artystycznego. Najmocniejsze projekty nie kończą się w momencie opuszczenia wystawy. Zostają w ciele i w myśleniu, powracają w rozmowach, zmuszają do ponownego ustawienia pojęć. Polski pawilon ma wszystkie cechy takiego doświadczenia.
Burska i Kotowski: spotkanie dwóch wrażliwości
Bogna Burska i Daniel Kotowski tworzą duet, który nie opiera się na prostym podobieństwie, lecz na spotkaniu odmiennych doświadczeń artystycznych. Burska od lat pracuje z obrazem, filmem, narracją i napięciem między widzialnością a przemocą symboliczną. Kotowski wnosi do projektu perspektywę artysty Głuchego, dla którego język, ciało i dostęp do głosu nie są abstrakcyjnymi kategoriami, ale częścią realnego doświadczenia.
W rozmowie z „ArtReview” artyści podkreślali, że inspiracją była praca z Chórem w Ruchu, odwrócenie statusu osób słyszących i Głuchych pod wodą oraz badanie złożonej komunikacji waleni. Kotowski zwracał uwagę, że projekt nie skupia się wyłącznie na języku fonicznym, lecz pokazuje różne sposoby porozumiewania się ludzi ze sobą, z otoczeniem i z innymi istotami.
To istotne, ponieważ „Liquid Tongues” nie wygląda na projekt dopisany do aktualnej debaty. Jego tematy wyrastają z praktyki, biografii, współpracy i pracy z konkretnymi osobami. Dzięki temu instalacja nie brzmi jak efekt modnych haseł, lecz jak dojrzała wypowiedź artystyczna. Wspólnota nie jest tu sloganem. Jest metodą pracy.
Szczególnie ważna jest rola Chóru w Ruchu. Chór kojarzy się zwykle z głosem, harmonią, wspólnym śpiewem. Tutaj jego znaczenie zostaje rozszerzone. Chór może być ruchem, znakiem, oddechem, układem ciał, falą, obecnością. To mocne przepisanie tradycji chóralnej, bo zamiast pytać, kto ma głos, projekt pyta, czym głos w ogóle może być.
W tym sensie Burska i Kotowski trafiają w nerw współczesnej kultury. Żyjemy w świecie przeładowanym komunikatami, ale niekoniecznie lepiej słyszącym. Mamy więcej kanałów rozmowy, lecz nadal wiele doświadczeń pozostaje poza dominującym językiem. Polski pawilon pokazuje, że prawdziwa zmiana nie polega na dodaniu kolejnego mikrofonu, ale na przebudowaniu samej sytuacji słuchania.
Polski pawilon bez narodowego zadęcia
Jednym z najciekawszych aspektów tej prezentacji jest sposób, w jaki działa ona w ramach pawilonu narodowego. Biennale w Wenecji nadal opiera się na strukturze państwowych reprezentacji, choć sama sztuka często podważa jednoznaczne opowieści narodowe. Burska i Kotowski wykorzystują tę sprzeczność bardzo inteligentnie. Zamiast budować narrację o narodowej wyjątkowości, pokazują projekt, który rozsadza granice języka, gatunku, słuchu i kulturowej dominacji.
W rozmowie z „ArtReview” Burska mówiła, że pawilony narodowe są tradycją, w której często pojawiają się opowieści niezgodne z narodowym kanonem. Kotowski podkreślał natomiast znaczenie International Sign jako formy komunikacji nienależącej do hierarchii związanej z dominacją języka angielskiego.
To bardzo ważne w przypadku polskiego pawilonu. Po burzliwych dyskusjach wokół poprzednich prezentacji polska obecność w Wenecji w 2026 roku nie ucieka w bezpieczną dekoracyjność. Nie próbuje też tworzyć łatwego wizerunku kraju nowoczesnego, otwartego i kulturalnego. Zamiast tego pokazuje, że nowoczesność można rozumieć jako gotowość do słuchania tych, którzy przez długi czas byli niesłyszani.
Projekt ma przez to wymiar polityczny, ale nie jest publicystyką. Nie operuje hasłem, tylko sytuacją zmysłową. Nie mówi widzowi, co ma myśleć, lecz daje mu doświadczenie, które może zmienić sposób myślenia. Taka sztuka zwykle działa mocniej niż najbardziej jednoznaczny manifest, bo nie kończy się na zgodzie lub sprzeciwie. Zostawia niepokój, pytanie, pamięć obrazu i ciała.
W tym miejscu można wskazać kilka powodów, dla których polska prezentacja może zostać zapamiętana jako jeden z najważniejszych punktów Biennale:
- Łączy temat dostępności z wysoką formą artystyczną, bez obniżania poziomu języka wizualnego.
- Pokazuje kulturę Głuchych jako źródło wiedzy i twórczej siły, a nie jako obszar wymagający litości.
- Wprowadza perspektywę więcej-niż-ludzką przez pieśni wielorybów i pytanie o inne inteligencje.
- Wykorzystuje wodę nie jako dekorację, lecz jako przestrzeń realnej zmiany komunikacyjnej.
- Rezygnuje z narodowego patosu na rzecz opowieści o wspólnotach, które przekraczają granice państw.
- Buduje doświadczenie, które działa jednocześnie intelektualnie, zmysłowo i emocjonalnie.
Te elementy sprawiają, że „Liquid Tongues” może przemówić także do osób, które zwykle czują dystans wobec sztuki współczesnej. Projekt nie wymaga specjalistycznego przygotowania, aby poruszyć. Jego podstawowa sytuacja jest czytelna: jedni tracą pewność głosu, inni odzyskują przestrzeń komunikacji. Z tego prostego przesunięcia wyrasta złożona, wielowymiarowa opowieść.
Zakończenie
Polski pawilon w Wenecji 2026 roku może stać się głównym artystycznym wydarzeniem nie dlatego, że oferuje największy spektakl, ale dlatego, że proponuje najgłębszą zmianę perspektywy. Bogna Burska i Daniel Kotowski stworzyli projekt, który mówi o języku bez podporządkowania się językowi, o głosie bez fetyszyzowania mowy, o wspólnocie bez łatwego hasła i o ekologii bez ilustracyjnej dosłowności.
„Liquid Tongues” działa jak zanurzenie w innym porządku słuchania. Widz wychodzi z pawilonu z poczuciem, że komunikacja nie jest czymś oczywistym, danym raz na zawsze. Może być płynna, krucha, cielesna, wizualna, podwodna, wielogatunkowa. Może też zostać odebrana i odzyskana.
Właśnie w tej zdolności do odzyskiwania głosów, które przez długi czas były spychane na margines, kryje się najważniejsza siła polskiej prezentacji. Pawilon Burskiej i Kotowskiego nie tylko odpowiada na tematy współczesnej sztuki. On ustawia je na nowo: ciszej, uważniej i przez to znacznie mocniej.